• |

    To zaraźliwe…

    Są takie dni, w których świat aż skrzy się pięknem. Kłosy pomalowane słońcem. Zazielenione od dołu. W fazie dojrzewania. Kołyszące się między trawami na wietrze. Wiatr głaskał je miękką dłonią. Na trawniku, w środku miasta. Bielone ściany punktu pobrań. Młoda kobieta za blatem, który przesłania jej całą sylwetkę. Nad oczami kreski nadające jej tajemniczego charakteru….

  • Może gdyby…

    Spod kół toczącego się auta wydobywa się chrzęszczenie i chrupanie. Opony poruszając się wolno bezlitośnie rozgniatają śnieg. Droga, którą jedzie przecina las na pół. Wysokie sosny powoli ubierają się w tłuste, zgarbione śnieżne czapy a zielone kępki igieł chowają się pod nimi. Gałęzie zwieszały się coraz niżej jakby wstyd przed czymś albo kimś kazał im…

  • ||

    Smutek

    Fenek zasnuł się smutkiem jak niebo zasnuwa się chmurami tuż przed burzą. To był ciężki tydzień. Tydzień nabrzmiały od rozstań z tym, co wydawało się ważne. – Jenocie… – smutek powlekał każde słowo tak szczelnie, że serce Jenota pomarszczyło się jak rodzynka – Tak? – Jenot spojrzał z uwagą na swojego przyjaciela. Zamienił się w…

  • |

    Bez kształtu.

    Jak co tydzień w sobotę jedli wspólne śniadanie. Siedząc naprzeciwko siebie przy drewnianym stole podawali sobie dżem wiśniowy z łapki do łapki, aby szczelnie pokryć nim potem wszystkie kwadraciki na gofrach. Każdy z nich bez wyjątku, aby żaden nie poczuł się opuszczony. – Jenocie… – zaczął Fenek i zawiesił nóż nad gofrem spoglądając na słoje…